Błąd bramkarza otworzył Legii drogę do fotelu lidera

Bartłomiej Pawłowski
Bartłomiej Pawłowski PressFocus

Raków Częstochowa podchodził do spotkania we Wrocławiu z pozycji lidera. Choć podopieczni trenera Papszuna starali się prowadzić grę, przegrali ze Śląskiem 0:1.

Czytaj dalej…

Teoretycznie można było spodziewać się wyrównanego spotkania, bo przecież Śląsk też znajduje się w czołówce tabeli, ale w pierwszej połowie widać było, jak różne są założenia taktyczne obu trenerów. Właściwie gospodarze, poza rzadkimi próbami ze stałych fragmentów gry lub kontr, skoncentrowali się na przeszkadzaniu w grze Rakowowi. Goście szybko przejęli inicjatywę, szukali prostopadłych podań i luk w obronie. Podopiecznym Papszuna brakowało jednak dokładności w ostatniej tercji boiska, szwankowało ostatnie podanie i wykończenie. Najlepszą okazję do zdobycia bramki, miał znajdujący się w świetnej formie, Ivi Lopez. Hiszpan świetnie uderzył z rzutu wolnego, ale jeszcze lepszą interwencją popisał się Michał Szromnik, dla którego był to debiut w Ekstraklasie.

Po przerwie obraz gry się nie zmienił, a z minuty na minutę rozpędzał się Ivi Lopez, który może mówić po tym meczu o braku szczęścia, bo po fenomenalnej interwencji golkipera rywali z pierwszej połowie, w drugiej z trafienia “okradł” go słupek. Jak często bywa w takich sytuacjach, bramkę zdobył… Śląsk Wrocław! W 71. minucie Bartłomiej Pawłowski zaatakował ze skrzydła, minął Frana Tudora i uderzył. Strzał nie był śmiertelnie groźny, ale Jakub Szumski, interweniując, wbił piłkę do własnej siatki, a lekki rykoszet nie usprawiedliwia bramkarza Rakowa.

Podopieczni trenera Papszuna stracili punkty we Wrocławiu i jeszcze dziś wieczorem Legia Warszawa może zająć fotel lidera Ekstraklasy. Jeśli tylko “Wojskowi” pokonają u siebie Lechię Gdańsk.

Komentarze