Luquinhas
Luquinhas PressFocus

Hit nie zachwycił, Legia wykorzystała wpadkę Rakowa

W spotkaniu zamykającym sobotę z Ekstraklasą, Legia Warszawa wykorzystała potknięcie Rakowa Częstochowa i objęła fotel lidera, pokonując u siebie Lechię Gdańsk (2:0).

Czytaj dalej…

Spotkanie awizowane na hit kolejki zdecydowanie nie zachwycił, zwłaszcza w pierwszej połowie. Wszystko, co ciekawe na boisku, zaczynało się i kończyło na skrzydłowym Legii, Luquinhasie. To właśnie Brazylijczyk szybko zatrudnił Dusana Kuciaka, który wyprzedził zawodnika gospodarzy w polu karnym. W kolejnych minutach Brazylijczyk napędził szybką akcję po prawej stronie boiska, ostatecznie piłka do niego wróciła, a Luquinhas odnalazł dobrym podaniem Tomasa Pekharta, ale Czech, pędząc na wślizgu, nie zdołał sięgnąć futbolówki.

Po przerwie tempo spotkania się nie zmieniło, dobrych okazji oglądaliśmy jak na lekarstwo, ale tym razem dobra postawa Luquinhasa zaowocowała bramką. Brazylijski skrzydłowy precyzyjnym dośrodkowaniem z lewej strony odnalazł Tomasa Pekharta, a napastnik Legii bez problemów wygrał pojedynek powietrzny ze stoperem Lechii, Kristersem Tobersem, po czym wyprowadził “Wojskowych” na prowadzenie. Dziesiąte trafienie najlepszego strzelca Ekstraklasy nie okazało się jedynym w tym spotkaniu. W doliczonym czasie gry zostały wbite jeszcze dwa ostatnie gwoździe do gdańskiej trumny. Najpierw czerwoną kartkę obejrzał Tomasz Makowski, a tuż przed ostatnim gwizdkiem do odbitej przez Kuciaka piłki dopadł rezerwowy Rafael Lopes i przypieczętował zwycięstwo Legii.

Legia Warszawa, po zwycięstwie narodzonym w bólach, wykorzystała porażkę Rakowa Częstochowa ze Śląskiem Wrocław i powróciła na fotel lidera Ekstraklasy. W Gdańsku natomiast z pewnością panują grobowe nastroje. Dla Lechii mecz z Legią okazał się trzecią z rzędu porażką bez ani jednego zdobytego gola. “Biało-Zieloni” zajmują obecnie ósmą lokatę, tracąc do lidera ze stolicy aż dziesięć punktów.

Komentarze