Djudjević oburzony po meczu ze Stalą. “Na takie błędy nie ma taktyki”

Ivan Djurdjević
Ivan Djurdjević fot. PressFocus

Śląsk Wrocław nie spełnił pokładanych nadziei i przegrał w sobotnie popołudnie drugie ligowe spotkanie z rzędu. WKS był zmuszony uznać wyższość Stali Mielec (0:2) w spotkaniu ósmej kolejki Serie A. Nie może dziwić, że rozczarowany po zakończeniu meczu był trener Ivan Djurdjević.

  • Śląsk Wrocław rozczarował w sobotnim meczu PKO Ekstraklasy
  • Po golach Saida Hamulicia i Javiera Hyjka piłkarze Wojskowych zaliczyli trzecią porażkę w sezonie
  • Opiekun wrocławian w mocnych słowach ocenił występ w wykonaniu swoich piłkarzy

Śląsk Wrocław znów na tarczy

Śląsk Wrocław w trakcie trwającej kampanii wygrał tylko dwa spotkania. W pozostałych sześciu notował trzy remisy i trzy porażki. Zdecydowanie nie takie były oczekiwania kibiców Wojskowych. Opinią na temat starcia z mielczanami podzielił się szkoleniowiec wrocławian.

– Przyjechaliśmy tu do Mielca w dobrych nastrojach, po pucharowym meczu chcieliśmy kontynuować naszą pracę, budować zespół. Mówiliśmy, że sprawdzamy nowe rozwiązania, postawiliśmy dziś na paru zawodników, którzy zagrali w środę, chociażby Martin Konczkowski, który zagrał w pomocy – mówił Ivan Djurdjević cytowany przez SlaskWroclaw.pl.

– Po raz kolejny gramy nieodpowiedzialnie. Popełniamy dużo strat, które tylko napędzały przeciwnika. Mieliśmy kontrolę nad tym meczem, ale na takie błędy nie ma taktyki, nie ma rozwiązania, nie ma niczego. Tak naprawdę dwie bramki daliśmy w prezencie – ocenił opiekun Wojskowych.

– Po przerwie zaczęliśmy bardzo dobrze, chcieliśmy być agresywni, zmusić przeciwnika do mocnego przesuwania. Padła jednak druga bramka, którą ciężko skomentować, kuriozalna, takiej jeszcze nigdy nie straciłem jako trener. Zawsze są pierwsze razy i trzeba się z nimi zmierzyć. Walczyliśmy jednak do końca – uzupełnił były trener Chrobrego Głogów.

Śląsk w następnej kolejce zmierzy się u siebie z Lechią Gdańsk. Tymczasem na wyjeździe kolejne spotkania wrocławianie zagrają 10 września, mierząc się z Piastem Gliwice.

Czytaj więcej: Ogromne męczarnie Legii, Augustyniak bohaterem

Komentarze