Dinamo – Legia: kwestia awansu do kolejnej rundy rozstrzygnie się w Warszawie

Filip Mladenovic
Filip Mladenovic Pressfocus

W pierwszym starciu III rundy eliminacji do Ligi mistrzów, Dinamo Zagrzeb rywalizowało z Legią Warszawa. Gole padły dopiero po zmianie stron, ale Wojskowi mogą mieć powody do zadowolenia. Na kilka chwil przed końcem spotkania udało się doprowadzić do remisu i finalnie w meczu padł wynik 1:1 (0:0).

Twarde spotkanie do przerwy

Przed startem rywalizacji w Zagrzebiu bukmacherzy nie dawali większych szans na sukces Legii Warszawa. Tymczasem zespół Czesława Michniewicza z początku dzielnie odpierał każdy atak przeciwnika. Dinamo grało pewnie, ale też bez rewelacji.

Mahir Emreli mógł zmienić oblicze tego spotkania zaraz po upływie kwadransa. Napastnik Wojskowych w idealnym momencie wyszedł do prostopadłego zagrania, jednak w sytuacji sam na sam z bramkarzem nie utrzymał nerwów na wodzy i nie zdołał umieścić piłki w siatce.

Wszystko mogło zemścić się na Legionistach parę chwil później. W pewnym momencie Luka Ivanusec pokonał Artura Boruca, lecz sędzia nie uznał tego trafienia. W całej sytuacji zespół Czesława Michniewicza miał trochę szczęścia, ponieważ zawodnik Dinama oddał strzał z pozycji spalonej.

Worek z bramkami rozwiązał się w drugiej połowie

Po przerwie Legia zgubiła pewność siebie. Do drużyny wdarła się nerwowość, co skutkowało utratą gola już po godzinie boiskowych zmagań. Wówczas po składnej akcji gospodarzy, obrona Legii popełniła błąd w kryciu. Do futbolówki wrzuconej z prawej flanki najwyżej wyskoczył Bruno Petković, który kapitalnym uderzeniem głową nie dał większych szans Borucowi.

Od tej pory Wojskowi byli w niemałych tarapatach. Upływały kolejne minuty, z kolei bramkarz Legii miał coraz więcej pracy. Można zaryzykować też stwierdzenie, że dobra postawa Boruca w bramce dała nadzieję na wywalczenie korzystnego rezultatu.

Tak się również stało na chwilę przed końcem spotkania. Ernest Muci zdecydował się na uderzenie z dystansu i niespodzeiwanie zapewnił remis Legii Warszawa w 83. minucie. Albańczyk bez większego namysłu idealnie przymierzył zza pola karnego, wprawiając cały sztab trenerski i swoich kolegów w euforię.

Kwestia awansu do IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów rozstrzygnie się zatem na Łazienkowskiej już w najbliższy wtorek.

Komentarze