Aron Johannson
Aron Johannson PressFocus

Debiutant bohaterem Lecha

Lech Poznań odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo od 6 grudnia ubiegłego roku. Podopieczni Dariusza Żurawia w niedzielnym meczu 18. kolejki PKO Ekstraklasy skromnie 1:0 pokonali u siebie Śląsk Wrocław.

Lech Poznań nie potrafił wygrać żadnego z sześciu poprzednich spotkań w lidze. W trzech meczach w 2021 roku zapisał na swoje konto tylko dwa punkty. Takim samym dorobkiem mógł “pochwalić się” Śląsk Wrocław. Obie drużyny do niedzielnego meczu przystępowały więc z nadzieją na przełamanie.

W zespole Kolejorza od pierwszej minuty debiutował w tym meczu były reprezentant Stanów Zjednoczonych Aron Johannsson, który do drużyny dołączył w pierwszej połowie lutego. Amerykanin już w 15. minucie miał pierwszą okazję do wpisania się na listę strzelców, ale po zagraniu Czerwińskiego uderzył nad poprzeczką. Śląsk odpowiedział pięć minut później groźnym strzałem Pawłowskiego z około 15 metrów. Piłka przeszła jednak tuż obok słupka.

W pierwszej połowie obejrzeliśmy tylko jeden celny strzał. W 33. minucie z dystansu uderzał Sykora, ale piłka po rykoszecie wylądowała w rękach bramkarza gości. Tym samym na przerwę obie drużyny schodziły przy bezbramkowym wyniku.

Druga połowa powinna rozpocząć się od gola dla przyjezdnych, ale świetnej okazji nie zdołał wykorzystać Pawłowski. Lecha przed stratą gola uratował w tej sytuacji Van der Hart. W 54. minucie po raz drugi w tym meczu na bramkę próbował uderzać Johannsson, ale i w tej sytuacji bramkarz nie został zmuszony do interwencji.

Przysłowie “do trzech razy sztuka” znalazło zastosowanie i w tym wypadku. W 57. minucie nowy nabytek Lecha wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Johannsson trafił do siatki uderzeniem głową z sześciu metrów po precyzyjnym dośrodkowaniu Sykory z prawego skrzydła.

Śląsk nie potrafił odpowiedzieć, tymczasem Lech mógł podwyższyć prowadzenie. W 74. minucie szansę na zdobycie drugiego gola w tym meczu zmarnował Johannsson, który uderzył obok słupka po dograniu Puchacza. Wynik 1:0 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego.

Komentarze