Paweł Wojtala: zwolnienie Żurawia to porażka wszystkich

Dariusz Żuraw
Dariusz Żuraw PressFocus

– W ostatnim czasie wyniki Lecha w żaden sposób nie broniły trenera, podobnie jak postawa drużyny. Władze kluby dały Dariuszowi Żurawiowi sporo czasu, w kwestii trenera wykazali się sporą cierpliwością. Taka reakcja wisiała w powietrzu, więc nie można mówić o zaskoczeniu – mówi w rozmowie z serwisem Goal.pl Paweł Wojtala, były piłkarz Lecha Poznań, a obecnie prezes Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej.

Dlaczego pana zdaniem Żurawiowi nie wyszło w Lechu? Kolejny projekt na lata, który zakończył się tuż po upływie drugiego roku.

Trzeba tu być uczciwym i powiedzieć, że nie było to pasmo samych porażek. Było wicemistrzostwo Polski i zasłużony awans do fazy grupowej europejskich pucharów, co nie jest w naszej rzeczywistości czymś oczywistym. Ale drużyna Lecha się zmieniała, polityka klubu zobowiązuje do stawiania na młodzież, nie mówiąc o odejściu najlepszych zawodników w tym sezonie. Lech był na ciągłym etapie budowy, ale trener Żuraw akceptował stawiane przed nim cele. Tak naprawdę trudno wystawić mu jednoznaczną notę, bo na wyniki, które widzimy, składa się mnóstwo elementów, których nie widzimy: jak wygląda drużyna na treningach, jak funkcjonuje z danym trenerem, ale jednak pracę szkoleniowca ostatecznie ocenia się po wynikach i miejscach w tabeli. A te były dużo poniżej oczekiwań.

Przebudowa nie była tak duża, jak dysproporcja między meczem z Benficą, a tymi w Ekstraklasie. Zresztą rozmawialiśmy przed tamtym starciem z Portugalczykami. Mówił pan wtedy, że klasa rywala nie będzie miała znaczenia dla ofensywnego nastawienia Lecha. Wyszła drużyna naładowana energią, chcąca strzelać bramki, skończyło się na dwóch, a mogło na więcej. Jak to się stało, że dosłownie chwilę później w dużo słabszej Ekstraklasie był często problem, by w ogóle trafiać do siatki?

Przede wszystkim mecz z Benficą był jeden, a meczów w Ekstraklasie dużo więcej. Skoncentrowanie się na jednym zdarzeniu jest jednak trochę łatwiejsze. Gra w lidze rozkłada się na wiele tygodni, znaczenie zaczynają mieć rzeczy, które mogą nie być ważne w jednym, konkretnym starciu – na przykład krótka ławka, większe zmęczenie. Poza tym drużyny w lidze miały czas, by na Lecha przygotować się lepiej i później na niewiele mu pozwalać.

Tomaszowi Rząsie dostaje się za tę krótką ławkę, zwłaszcza po słowach, że Lech jest gotowy do gry na trzech frontach. Jak rozłoży pan proporcje winy pomiędzy trenera, a zarząd, który jednak nie zbudował wystarczającej kadry?

Trener pracuje w jasno określonych warunkach, w których musi sobie poradzić. Nie chcę rozkładać proporcji win, bo nie mówimy o osobnych ciałach. Zarząd, dyrektor sportowy i trener to tak naprawdę bardzo ściśle powiązane ze sobą funkcje, a osoby je pełniące muszą ze sobą współpracować, rozmawiać o problemach, szukać rozwiązań. Dlatego mówienie, że ktoś zawalił w tylu procentach, a ktoś inny w tylu nie ma większego sensu. Zwolnienie trenera Żurawia to porażka wszystkich – z zarządem i dyrektorem sportowym włącznie.

Cały wywiad w serwisie Goal.pl

Komentarze