Brak klasy w Ekstraklasie

Ekstraklasa
Ekstraklasa PressFocus

Ekstraklasa nie ma dominatorów, którzy potrafiliby roznieść ligę, przyklepać mistrzostwo na 4-5 kolejek przed końcem sezonu. Owszem, Legia Warszawa za każdym razem jest wymieniana jako główny faworyt do tytułu i ostatnio często wywiązuje się z postawionego zadania, ale styl, w jakim zdobywa mistrzostwo nie porywa. W tym roku nie zapowiada się, aby miało być inaczej.

Niemoc mocarzy

Legia Warszawa, Lech Poznań – te dwa kluby najczęściej typuje się do tytułu mistrza Polski. Nic dziwnego, na papierze mają mocne kadry (jak na polskie warunki), mogą sobie pozwolić na nieco odważniejsze transfery w porównaniu do konkurencji i w ich przypadku rozmowy o fazie grupowej Ligi Europy nie są do końca oderwane od rzeczywistości. Jasne, można szydzić, że odpadali z drużynami, które nad Wisłą nie są zbyt dobrze poznane i szanowane, a skoro nie z Zachodu, to polskie kluby powinny je lać od 5:0 w górę. Natomiast od momentu przekształcenia Pucharu UEFA w LE w fazie grupowej tych rozgrywek mieliśmy zaledwie trzech przedstawicieli: Lecha, Legię i raz Wisłę Kraków. Ten ostatni klub od kilku lat nie liczy się w walce o ligową czołówkę, a pozostałe drużyny, które sięgają podium lub wygrywają Puchar Polski, zwykle szybko kończą udział w eliminacjach.

Ekstraklasa od kilku lat jest bardzo podobna, a faworyci w wyścigu o tytuł ci sami. Nie ma w tym nic złego, szkoda jednak, że w parze z końcowym efektem nie idzie styl i jakość. Legia i Lech Poznań z założenia powinny odjeżdżać reszcie na +10 punktów w obecnej fazie sezonu. A jak jest w rzeczywistości? Mistrz faktycznie prowadzi, ale z niewielką przewagą nad Pogonią Szczecin. Z kolei Kolejorz jest dopiero 11. ze stratą 14 punktów do lidera. Im będzie bliżej końca sezonu, można się spodziewać, że Legia będzie gubiła coraz mniej punktów i sięgnie po tytuł, ale nie zrobi tego z wyraźną przewagą, jak na początku wieku potrafiła zrobić to Wisła Kraków lub jak razem z Legią zostawiały resztę stawki o naście punktów za plecami. Dlaczego tak się dzieje? Trudno wskazać jednoznaczną przyczynę, ale jest kilka składowych. Zarządzanie, jakość sprowadzanych piłkarzy, długofalowy plan, braki w szkoleniu młodzieży – kolejność przypadkowa.

Ekstraklasa na tle innych

Popatrzmy na chwilę na topowe ligi, najlepsze pięć w Europie: Premier League, Bundesligę, Serie A, La Ligę i Ligue 1. W każdej z nich mamy zespoły, szczególnie w czubach tabel, które mają długie serie zwycięstw bądź meczów bez porażki. I to nie są pojedyncze przypadki i tylko w jednej lidze. Niemal w każdej jest ktoś taki, kto ma świetną passę lub przed chwilą ją zakończył. Manchester City wygrał 13 meczów z rzędu w samej Premier League. Po drodze dorzucił jeszcze kilka w różnej maści pucharach. Eintracht Frankfurt nie przegrał od 11 meczów, tylko dwa z nich remisując. Nie jest jeszcze na podium, ponieważ gorzej szło na początku, niezłą serię ma także VfL Wolfsburg (8 meczów bez porażki), a niedawno niemal nie do zatrzymania był Bayern Monachium. FC Barcelona choć nie jest liderem La Liga, bo miała słaby początek, teraz nie przegrała kolejnych 14 spotkań. Sevilla FC wygrała sześć z rzędu, a Atletico Madryt niedawno potknęło się na Levante, co spowodowało przerwanie passy 11 meczów bez porażki w lidze hiszpańskiej. Lider Ligue 1 Lille OSC nie przegrał od ośmiu meczów, tylko raz remisując. Jeszcze lepszą serię ma AS Monaco – 11 meczów bez porażki, w tym dwa remisy. Przewodzący Serie A Inter Mediolan jest niepokonany od siedmiu spotkań. Ktoś powie, że te drużyny są poza zasięgiem naszych, i zgoda, ale każda z nich ma też kilku rywali w swojej lidze o zbliżonej lub lepszej renomie i jakoś potrafi.

A w Ekstraklasie? Do zakończenia ostatniej kolejki fajną serią mógł pochwalić się Piast Gliwice (13. miejsce) – 10 ligowych spotkań bez porażki. Przerwała to Warta Poznań, która obecnie jest niepokonana od czterech meczów (9. miejsce), a taką serią może się pochwalić również Podbeskidzie Bielsko-Biała (15. miejsce). A co tam dzieje się na górze?

Do niedawna fajnie szło Pogoni – sześć kolejnych zwycięstw, pozycja lidera. W ostatnich dwóch kolejkach remis, porażka i koniec pięknej serii. Legia nie przegrała od trzech meczów, więc na razie żadna to imponująca seria.

To kolejny sezon, w którym po prostu faworytom brak jakości, a to przenosi się na odbiór całej ligi. Można przypuszczać, że wynik na koniec będzie się zgadzał, zwłaszcza dla Wojskowych, ale nikt nie będzie dyskutował o rekordach ligi, niesamowitych seriach, przytłaczającej przewadze. Szkoda, choć pewnie dla niektórych tak jest lepiej, bo “liga będzie ciekawsza”.

Komentarze