REKLAMA
REKLAMA

Sensacyjny lider Ekstraklasy nie przestaje zachwycać

dodał: Marcin Mondorowicz  |  źródło: LigaPolska.pl  |  17.10.2020 19:29
Sensacyjny lider Ekstraklasy nie przestaje zachwycać

Marek Papszun  |  fot. Artur Kraszewski / LksLodz.pl

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Raków Częstochowa w sobotni wieczór udowodnił, że nieprzypadkowo prowadzi w tabeli PKO Ekstraklasy. Prowadzona przez Marka Papszuna drużyna w świetnym stylu wypunktowała plasujący się na drugim miejscu Górnik Zabrze. Spotkanie zakończyło się wygraną gości 3:1 (2:1).

Sobotnie spotkanie nie mogło się lepiej ułożyć dla podopiecznych Marcina Brosza, którzy już w 4. minucie wyszli na prowadzenie. Po świetnym dośrodkowaniu Romana Prochazki z prawej strony boiska piłka trafiła prosto na głowę niepilnowanego w polu karnym Bartosza Nowaka, który pewnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi.

Strata bramki podziałała mobilizująco na Raków, który w kolejnych minutach odważniej zaatakował. W 9. minucie do wyrównania powinien doprowadzić Oskar Zawada, który otrzymał dobre podanie od Frana Tudora, ale mając przed sobą praktycznie tylko Martina Chudego, nie zdołał trafić do siatki. Trzy minuty później świetną okazję miał również Ivi Lopez, ale piłka po jego strzale przeszła obok słupka.

W 20. minucie hiszpański zawodnik Rakowa w pełni się zrehabilitował. Po podaniu Patryka Kuna z prawej strony boiska, zwiódł w polu karnym jednego z rywali i uderzeniem z kilku metrów umieścił futbolówkę w siatce. Kolejne minuty to kolejne ataki Rakowa, który starał się pójść za ciosem. W 31. minucie gościom udało się wyjść na prowadzenie. Po podaniu z głębi pola, sytuację sam na sam z bramkarzem wykorzystał David Tijanić.

Górnik odpowiedział pięć minut później. Piłkę w bramce Rakowa umieścił Jesus Jimenez, ale ostatecznie, po interwencji VAR, gol Hiszpana nie został uznany. Ostatnie słowo w pierwszej połowie mogło należeć do Rakowa, ale nieznacznie pomylił się Tijanić.

Druga połowa bardzo dobrze rozpoczęła się dla gości, którzy w 52. minucie podwyższyli na 3:1. Po kolejnym długim podaniu, z piłką sam przed bramkarzem znalazł się Ivi Lopez i po raz drugi w tym meczu wpisał się na listę strzelców. Trzeci stracony gol zdecydowanie wpłynął na gospodarzy, którzy w drugiej połowie byli już wyraźnie zrezygnowani.

Świetnie przygotowany do sobotniego meczu zespół Rakowa, do końca pojedynku spokojnie kontrolował wydarzenia na boisku. Wynik 3:1 nie uległ już zmianie. Drużyna Marka Papszuna umocniła się tym samym na prowadzeniu w ligowej tabeli.

OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 0 komentarzy