REKLAMA
REKLAMA

Podział punktów w Poznaniu

dodał: Oskar Szatraj  |  źródło: LigaPolska.pl  |  30.08.2020 19:24
Podział punktów w Poznaniu

Mikael Ishak  |  fot. Przemysław Szyszka/lechpoznan.pl

Jak odebrać najlepszy bonus od bukmachera?
Kibice, którzy przyszli dziś na stadion w Poznaniu, byli świadkami dużym emocji. Lech przegrywał 0:1, ale zdołał odwrócić losy meczu, by ostatecznie zremisować z Wisłą Płock 2:2. Oba zespoły po dwóch kolejkach ekstraklasy pozostają bez zwycięstwa.

Ostatni mecz w drugiej kolejce PKO BP Ekstraklasy, miał miejsce na stadionie w Poznaniu, gdzie rywalizowały drużyny, które w tym sezonie jeszcze nie wygrały. Lech przystępował do tego spotkania podbudowany awansem do drugiej rundy eliminacji w Lidze Europy i chciał odnieść drugie zwycięstwo z rzędu. Wisła Płock nie zamierzała jednak ułatwiać im zadania.

Niespodziewane prowadzenie


Zgodnie z przewidywaniami to gospodarze przejęli inicjatywę i narzucili rywalom tempo gry. Płocczanie byli wycofani i czekali na swoją sytuację strzelecką. W 17. minucie sędzia Tomasz Kwiatkowski dostrzegł, że Lubomir Šatka zagrał piłkę ręką w polu karnym. W związku z tym, arbiter wskazał na jedenasty metr. Do futbolówki podszedł Mateusz Szwoch, który uderzył mocno i skutecznie.

W tym momencie kibice Lecha mogli przypomnieć sobie mecz w Lubinie, gdzie byli stroną dominującą, a mimo to przegrali 1:2. Gospodarze natychmiast wzięli się do pracy i próbowali zdobyć bramkę wyrównującą. W 26. minucie, świetną okazję miał Pedro Tiba, ale uderzenie Portugalczyka kapitalnie obronił Krzysztof Kamiński. Kolejorz oddał w pierwszej połowie dziesięć strzałów, ale tylko dwa były celne. Z kolei Wisła mogła jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale najpierw uderzenie Cilliana Sheridana obronił Filip Bednarek, a później Mikael Ishak wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Damiana Zbozienia. Po 45. minutach gry było 1:0 dla Płocczan.

Skuteczny Szwed


Tuż po wznowieniu gry, Wisła mogła i powinna prowadzić 2:0. W środkowej strefie piłkę w łatwy sposób stracił Jakub Moder, dzięki czemu rywale wyprowadzili kontratak. Sheridan zagrał do Dawida Kocyły, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem, uderzył prosto w Bednarka.

Lech kontynuował napór na przeciwnika i w 57. minucie zdobył upragnioną bramkę. Tymoteusz Puchacz zagrał do Tiby, który wykazał się świetnym prowadzeniem piłki i odegrał w wolną strefę do Ishaka. Szwed z bliskiej odległości uderzył w prawy dolny róg i skierował futbolówkę do siatki.

Comeback gospodarzy


Gol na 1:1 wyraźnie dodał energii Lechowi, który w 68. minucie prowadził 2:1. Rewelacyjne długie podanie między strefy zagrał Moder, a do futbolówki doszedł wprowadzony z ławki rezerwowych Jakub Kamiński. Młody skrzydłowy wyszedł na pozycję napastnika, wygrał pojedynek w powietrzu z obrońcą i uderzeniem głową zdobył pierwszego gola w tym sezonie.

Emocje do końca


Gdy wydawało się, że gospodarze utrzymają prowadzenie, fatalny w skutkach błąd popełnił Robert Gumny. W 88. minucie obrońca Lecha sfaulował w polu karnym Gjertsena, za co arbiter podyktował drugą już dziś jedenastkę. Tym razem do futbolówki podszedł Patryk Tuszyński, który pewnie wykorzystał sytuację uderzając w prawy dolny róg bramki. Płocczanie włożyli w to spotkanie wiele energii i zagrali dobre spotkanie. W rezultacie zremisowali 2:2.

Lech kolejny mecz rozegra po przerwie reprezentacyjnej we Wrocławiu z niepokonanym Śląskiem. Wisła również nie będzie miała łatwo, ponieważ podejmie u siebie Legię Warszawa.


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 0 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco
20.09 19:26