REKLAMA
REKLAMA

Legia triumfuje w Krakowie!

dodał: Marcin Mondorowicz  |  źródło: LigaPolska.pl  |  22.02.2020 22:22
Legia triumfuje w Krakowie!

Wisła Kraków - Legia Warszawa  |  fot. Wisla.krakow.pl

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Po pierwszej połowie kibice Wisły mogli mieć nadzieje na niespodziankę w meczu z Legią. W drugiej połowie zostały one jednak rozwiane przez zawodników warszawskiego zespołu. Niedzielny klasyk pomiędzy Wisłą i Legią zakończył się wygraną gości 3:1.

Wisła przystępowała do niedzielnego hitu w dość eksperymentalnym ustawieniu i składzie. Trener "Białej Gwiazdy" Artur Skowronek, ze względu na kadrowe problemy, zdecydował się na ustawienie drużyny w formacji 3-5-2 z dwoma wahadłowymi zawodnikami. Szansę występu od pierwszej minuty otrzymał również Dawid Szot.

W spotkanie zdecydowanie lepiej weszli wiślacy, którzy w pierwszych 30 minutach prezentowali się znacznie lepiej od faworyzowanej Legii. Pierwsze poważne ostrzeżenie gościom piłkarze Wisły dali w 16. minucie. Po ładnej akcji dwukrotnie zakotłowało się w polu karnym Legii, ale Tupta i Szot nie zdołali sięgnąć futbolówki w dogodnych sytuacjach.

Pierwszy groźny strzał w 25. minucie oddał Rafał Boguski, który mocno uderzył z kilkunastu metrów, po krótkim rozegraniu piłki. Na posterunku był jednak Radosław Majecki

Precyzja Łukasza Burligi


W kolejnych minutach wiślacy nadal szukali swoich okazji i ich odważna postawa zaprocentowała w 29. minucie. Po ładnej akcji w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Lubomir Tupta, ale został zablokowany. Piłka trafiła jednak jeszcze do Łukasza Burligi, który precyzyjnym strzałem z prawej strony w długi róg wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.

Kwadrans dla Legii


Trzeci kwadrans pierwszej połowy należał natomiast do gości z Warszawy, którzy ruszyli do ataku w poszukiwaniu wyrównującego gola. Do sytuacji strzeleckich dochodzili kolejno Walerian Gwilia, Michał Karbownik, Marko Vesović, Andre Martins i Luiquinhas. Piłka ani razu nie znalazła jednak drogi do siatki. Uderzenia legionistów były albo niecelne, albo pewnie radził sobie z nimi Michał Buchalik.

Kolejne trafienia Pekharta


Od początku drugiej połowy grę prowadzili podopieczni Aleksandara Vukovicia. Wiślacy starali się bronić dostępu do własnej bramki i nastawili się na wyprowadzanie kontrataków. W 57. minucie Legia dopięła swego i doprowadziła do wyrównania. W drugim meczu z rzędu po wznowieniu rozgrywek na listę strzelców wpisał się Tomas Pekhart, który z bliska skierował piłkę do bramki Wisła po płaskim zagraniu Mateusza Cholewiaka z lewej strony pola karnego.

W 70. minucie Legia zadała kolejny cios i objęła prowadzenie. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Pekhart, który tym razem pokonał Buchalika uderzeniem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Trzy minuty później goście byli blisko zdobycia trzeciego gola, ale ofiarnie broniąca się Wisła szczęśliwie wybroniła się w bardzo trudnej sytuacji.

Legia nie zamierzała na tym poprzestawać i w kolejnych minutach zepchnęła Wisłę do głębokiej defensywy. W 76. minucie wynik na 3:1 podwyższył Gwilia, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Wisły po szybkim kontrataku zespołu.

Nieuznany gol Klemenza


W 79. minucie piłka wylądowała w bramce Legii i wydawało się, że Wisła odzyska szansę na zdobycie w tym meczu punktów. Piłkę do bramki skierował Lukas Klemenz, ale gol nie został uznany po interwencji VAR. Powtórki pokazały, że piłkę w polu karnym ręką zagrywał Hebert.

Wynik 3:1 utrzymał się ostatecznie do ostatniego gwizdka sędziego. Obie drużyny kolejne spotkania w PKO Ekstraklasie rozegrają w środę. Wisła u siebie zmierzy się z Rakowem Częstochowa, natomiast Legia na własnym stadionie podejmować będzie Arkę Gdynia.

OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 3 komentarze

Joker | 07.06.2020 21:34

Graliśmy, graliśmy i całkiem nieźle to wyglądało, mecz pod kontrolą, Legia w ofensywie nie istnieje, aż tu nagle dostajemy gola z kompletnej d.upy, kończymy granie i jest po grze i po zabawie. Zabrakło niestety jakości z ławki, nie było kogo wstawić, Tupta dramat, a to był nasz jedyny napastnik, później się Kuba męczył na 9 i gra się rozleciała totalnie, lekka załamka, bo mecz był do wygrania, a minimum do zremisowania, no ale przy tylu kadrowych problemach, można uznać że i tak przyzwoicie zagraliśmy. Szkoda, że nic z tego nie ma...

Ronaldo324 | 07.06.2020 22:01

Nie do końca się zgodzę, że Legia w ofensywnie nie istniała. Wisła też niczego konkretnego nie zagrała. Co najwyżej przyzwoicie i to wszystko w pierwszej połowie. W drugiej to my nie istnieliśmy i tyle. Póki co wszystkie znaki na niebie wskazują ,że Wisła może się pożegnać z ekstraklasą bo Arka w jako takiej formie jest i zagra u siebie. Korona i wspomniana Arka tracą odpowiednio dwa i trzy punkty co w przypadku naszej przegranej będzie miało fatalne skutki.Co z tego , że czasami fajnie gramy skoro na końcu jest zero punktów. Za styl punktów się nie dostaje.

Joker | 07.06.2020 23:09

Do gola na 1:1 Legia miała jedną poważną sytuację, dlatego napisałem, że Legia w ofensywie nie istniała, po tym golu to oczywiście my nie istnieliśmy... Liczę, że ktoś dojdzie do zdrowia, Vukan i Sadlok wrócą po kartkach i z Rakowem zarówno pierwszy skład jak i ławka będą wyglądać lepiej. Małe odkrycie meczu to jednak Szota, który fajnie się zaprezentował i myślę, że w kontekście młodzieżowca będzie można na niego liczyć w końcówce sezonu, bo Wojtkowski to na 5 meczów zagra góra 1 dobry.



ligapolska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy