REKLAMA
REKLAMA

Arka zwycięża w końcówce spotkania! Wielkie emocje w Gdyni

dodał: Gabriel Bielecki  |  źródło: LigaPolska.pl  |  22.02.2020 22:22
Arka zwycięża w końcówce spotkania! Wielkie emocje w Gdyni

fot. Krystyna Pączkowska / SlaskWroclaw.pl  |  fot. Krystyna Pączkowska / SlaskWroclaw.pl

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Na stadionie w Gdyni, Arka rywalizowała ze Śląskiem Wrocław w ramach 28. kolejki PKO Ekstraklasy. Wojskowi od samego początku spotkania zastosowali wysoki pressing, który pozwolił na szybkie objęcie prowadzenia. Jednak druga połowa widowiska należała już do gospodarzy. Arka rzutem na taśmę zwyciężyła ze Śląskiem Wrocław 2:1.

Pierwszy kwadrans upłynął pod dyktando podopiecznych Vítězslava Lavička. Defensywa Śląska skutecznie udaremniała ataki ofensywne gospodarzy. Wojskowi z łatwością stwarzali kolejne dogodne sytuacje do objęcia prowadzenia. Szczęście ponownie uśmiechnęło się do ekipy z Wrocławia. W walce o piłkę w polu karnym Arki, sędzia dopatrzył się faulu na Pichu i wskazał na wapno. Interpretacja arbitra dla całej drużyny z Gdyni wydawała się kuriozalna i nie do zaakceptowania. Karnego na gola zamienił Michał Chrapek. Co ciekawe, była to jego druga bramka zdobyta z rzutu karnego po wznowieniu ligowych rozgrywek.

Po upływie kolejnych minut Arka częściej utrzymywała się przy piłce. Goście nie popełniali błędów w defensywie, a cały zespół starał się nie zostawiać wolnych stref. Dobra postawa piłkarzy Śląska sprawiła, że gospodarze nie potrafili zagrozić bramce Puntockiego.

Pięknym strzałem w 35. minucie popisał się Przemysław Płacheta. Po uderzeniu zza pola karnego piłka trafiła w słupek. Młody pomocnik mógł wpisać się na listę strzelców, ale zabrakło na prawdę nie wiele.

Do szatni w lepszych nastrojach zeszli Wojskowi. Goście rzadziej utrzymywali się przy piłce, ale to nie przeszkodziło w stwarzaniu dogodnych sytuacji do podwyższenia prowadzenia. Natomiast, gra ofensywna Żółto - Niebieskich przypominała bicie głową w mur. Dodatkowo w drugim meczu z rzędu defensywa Arki sprowokowała podyktowanie rzutu karnego. Po przeanalizowaniu całej sytuacji nasuwają się pytania, czy na pewno powinien być karny?

W drugiej odsłonie meczu Arkowcy ruszyli do odrabiania strat. Przez dłuższy czas próbowali wyrównać wynik spotkania. W akcjach gospodarzy brakowało odpowiedniej dynamiki i ostatniego zagrania, które mogłoby otworzyć drogę do bramki. W 75. minucie Nalepa wyskoczył najwyżej do piłki podczas dośrodkowania w pole karne z rzutu wolnego. Strzał z główki pomocnika Arki był bardzo groźny, ale futbolówka wpadła wprost w ręce bramkarza Śląska.

Niemoc gospodarzy została przełamana w 81. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła wprost na głowę niekrytego Adama Dancha. Obrońca idealnie nabiegł na futbolówkę i skierował ją do bramki.

Kilka minut potem Łabojko w odpowiedzi na sytuację na boisku oddał idealny strzał z przewrotki. Piłka leciała prosto do bramki, jednak jakimś cudem Pavels Steinbors uniemożliwił jej dotarciu do siatki.

Końcówka rywalizacji w Gdyni była emocjonująca. Gospodarze uwierzyli w swoje umiejętności i szukali szans w stałych fragmentach gry. W doliczonym czasie gry piłka trafiła jeszcze w poprzeczkę po strzale jednego z zawodników Arki. Przed samą końcówką meczu rzut rożny wykonywali piłkarze Ireneusza Mamrota. Futbolówka trafiła w rękę obrońcy Śląska, a sędzia po konsultacji VAR podyktował rzut karny. Upragnione zwycięstwo ekipie z Gdyni dał Zbozień. Puntocky wyczuł strzał rywala i obronił pierwsze uderzenie, jednak dobitka nie pozostawiła żadnych szans na interwencję.

OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 1 komentarz

FCHollywood | 07.06.2020 17:34

Ważne punkty Arki, życzę im utrzymania kosztem choćby Rakowa. Bo, że ŁKS spadnie, to pewne.



ligapolska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy