REKLAMA
REKLAMA

Zwroty akcji i wielkie emocje! Lechia górą w derbach Trójmiasta

dodał: Gabriel Bielecki  |  źródło: LigaPolska.pl  |  31.05.2020 19:28
Zwroty akcji i wielkie emocje! Lechia górą w derbach Trójmiasta

Flavio Paixao  |  fot. ASInfo

Oceń bukmachera i wygraj nagrody!
W ramach 27. kolejki Ekstraklasy, Lechia Gdańsk mierzyła się z Arką Gdynia. Derbowa rywalizacja zakończyła serię pierwszych gier na polskich boiskach od czasu zawieszenia rozgrywek. Mecz na Energa Stadion zakończył się emocjonującym zwycięstwem gospodarzy 4:3.

44. derby Trójmiasta pierwszy raz w historii odbyły się za zamkniętymi drzwiami, bez udziału publiczności. Lechia walczyła o pozostanie w grupie mistrzowskiej. Niedzielne zwycięstwo pozwoliło awansować na 6. lokatę w tabeli. Z kolei sytuacja Arki wygląda zdecydowanie gorzej. Goście znajdują się w strefie spadkowej. Aby pozostać w najwyżej klasie rozgrywkowej, podopieczni Ireneusza Mamrota muszą zniwelować proste błędy oraz poprawić skuteczność w ataku.

Na hybrydowej murawie od pierwszych minut lepiej radzili sobie piłkarze Piotra Stokowca. Lechia z łatwością stwarzała groźne sytuacje do objęcia prowadzenia. Mimo znaczącej przewagi w posiadaniu piłki, gra gospodarzy momentami przypominała bicie głową w mur.

Kilka minut przed przerwą Arka w końcu przejęła inicjatywę. Przez dłuższy moment goście utrzymywali się na połowie przeciwnika, ale ostatecznie nie potrafili w żaden sposób tego wykorzystać.

Na początku drugiej odsłony spotkania Lechiści odważnie ruszyli do ataku. Po kilku chwilach Kubicki wywalczył jedenastkę. Po strzale pomocnika gospodarzy, Szymon Marciniak uznał, że Helstrup nieprzepisowo zatrzymał pomocnika gospodarzy i został ukarany żółtą kartką. Karnego na gola zamienił doświadczony Paixao. Portugalczyk oddał pewny i mocny strzał w lewy róg bramki, nie dając żadnych szans bramkarzowi.

W szeregach Arki widać było sportową złość. Stracony gol podziałał motywująco i niespełna 10. minut później Żółto - Niebiescy również wywalczyli rzut karny. Tym razem źle interweniował Karol Fila, który sfaulował Mateusza Młyńskiego. Do futbolówki podszedł Vejinovic. Kuciak wyczuł tor lotu piłki, ale strzał był zbyt mocny i goście doprowadzili do wyrównania. Do małej sensacji doszło w 72. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki najwyżej wyskoczył Adam Marciniak. Obrońca Arki nabiegł na tor lotu piłki i trącił ją głową, a ta nabiła Kubickiego i jakimś cudem znalazła się w bramce.

W meczu rozwiązał się worek z bramkami i zaczęły się prawdziwe emocje. Druga połowa kompletnie nie przypominała swojej poprzedniczki. W 77. minucie Paixao ponownie wpisał się na listę strzelców. Dzięki przytomnej postawie w polu karnym podczas z rzutu rożnego, napastnik gospodarzy z bliskiej odległości skierował futbolówkę do siatki.

Po upływie kilku minut piłka trafiła w rękę jednego z obrońców Lechii, a Marciniak wskazał na wapno. Marko Vejinovic mocnym strzałem w prawy róg bramki dał upragnione prowadzenie swojej drużynie.

Końcówka meczu to jeszcze większe emocje. Najpierw po konsultacji VAR anulowano gol strzelony przez Conrado. Piłkarz Lechii przed strzałem dotknął piłki ręką. To nie zniechęciło gospodarzy, którzy za wszelką cenę chcieli wyrównać rezultat meczu. To dzieło udało się Łukaszowi Zwolińskiemu, który strzałem głową pokonał Steinborsa. Lechia w doliczonym czasie gry dostała na tacy piłkę meczową. Po raz kolejny Szymon Marciniak wskazał na 11. metr od bramki, a dzięki temu hat-tricka ustrzelił Paixao.

Chyba nikt nie spodziewał się tylu emocji po tak słabej pierwszej połowie. Obydwie ekipy pokazały, że potrafią strzelać bramki. Spotkanie w drugiej połowie nabrało tempa. Pod koniec meczu nie zabrakło kontrowersji oraz kompletnego szaleństwa na tablicy wyników.


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 1 komentarz

sortowanie: rosnąco | malejąco

fanmadrid | 31.05.2020 21:08

Brawo brawo brawo po tym meczu stwierdzam że my nigdy z nimi nie przegramy w ekstraklasie.Po tym sezonie myślę że wiele lat nie będzie derbów.
W Krakowie chyba też radość z tego wyniku



ligapolska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy