Michał Żewłakow: nie zastanawiałem się długo nad ofertą Motoru. Nie chodziło o pieniądze

Michał Żewłakow
Michał Żewłakow PressFocus

– Pięć lat na awans do Ekstraklasy to plan przedstawiony przez właściciela klubu. Ten czas wydaje mi się optymalny i w realizację tego planu mierzymy – mówi w rozmowie z Goal.pl Michał Żewłakow, który kilka tygodni temu został dyrektorem sportowym Motoru Lublin. Klubu, który ze wsparciem Zbigniewa Jakubasa, jednego z najbogatszych Polaków, ma wkrótce stać się nową siłą na piłkarskiej mapie kraju.

Poniżej fragment wywiadu z Michałem Żewłakowem. Cała rozmowa jest dostępna w serwisie goal.pl

Długo musieli pana namawiać na Motor? 102-krotny reprezentant Polski, a tu jednak tylko II liga.

Tak naprawdę to nie zastanawiałem się długo. Patrzyłem, jaki to jest pomysł i jakie to jest przedsięwzięcie. Wyszło mi, że projekt jest ciekawy, więc się zgodziłem. Nie ukrywam, że obecność Bogusława Leśnodorskiego i Zbigniewa Jakuba dają pewność, że wszystko będzie na odpowiednim poziomie. Pani prezes Marta Daniewska też imponuje zorganizowaniem. Nawet jeśli nie miała do tej pory wiele wspólnego z piłką nożną, widać, że posiada kompetencje, sport zna od strony piłki ręcznej, w której dużo osiągnęła. Sam zespół jest fajny, przyświeca mi to, że można zrobić tu coś ciekawego.

Bogusław Leśnodorski powiedział, że mając tak poukładany, zdrowy i zabezpieczony finansowo klub jak Motor, nie da się nie awansować do Ekstraklasy w ciągu najbliższych pięciu lat. 2025 rok jest faktycznie celem, czy jednak mierzycie w 2022-23?

Pięć lat to plan przedstawiony przez właściciela klubu. Ten czas wydaje mi się optymalny i w realizację tego planu mierzymy.

Początek obecnego sezonu był słaby, ale nagle jesteście pięć punktów od strefy barażowej. Pojawiły się myśli, by pokusić się o awans do I ligi już teraz? Zwłaszcza, że o awansie zaczął już mówić Marek Saganowski, który w Motorze został nowym trenerem.

Wiadomo, że Marek jest bardzo ambitny, ale sytuację trzeba ocenić realnie. Jeśli będzie szansa, na pewno zrobimy wszystko, by wejść do I ligi już teraz, natomiast osobiście uważam, że celem na ten sezon jest zbudowanie silnej drużyny i poukładanie tych struktur, o których mówiłem. Awans za pół roku nie jest dla nas sprawą życia i śmierci, choć jeśli nie uda się teraz, w kolejnym sezonie na pewno stanie się głównym celem.

Co przemawiało za zatrudnieniem Marka Saganowskiego?

Analizowaliśmy jego osobę i wyszło nam, że potrzebujemy na to stanowisko człowieka, przez którego przemawia taka ambicja, jak przez Marka. Poza tym on już ma naprawdę dużą wiedzę – taką, którą normalnie zdobywa się siadając do książek. Jako trener przeszedł pewien poligon doświadczalny, piął się w górę w strukturach poważnego klubu. Nie uważam, by danie mu szansy na poziomie II ligi było jakimś wielkim ryzykiem. Ja w niego bardzo wierzę, on też dojrzał, by zapisać swój rozdział w roli pierwszego trenera.

Na Twitterze obok informacji o Marku Saganowskim pojawiły się plotki, że nowym kierownikiem Motoru będzie Marta Ostrowska. Jest w tym coś prawdy?

Nie przewidujemy takiego rozwiązania. Twitter jest miejscem, w którym pojawia się dużo prawdziwych niusów, ale równolegle z nimi idą te wyssane z palca. Skoro pojawiła się taka okazja, to dementuję.

Chciałbym mieć wyobrażenie, w jakim miejscu pod kątem finansowym jest Motor, więc spytam, czy warunki, jakie panu zaproponowano za pracę da się jakkolwiek porównać z tymi np. w Zagłębiu Lubin, czy postawiono sprawę jasno – będą awanse, to wtedy będą konkretne pieniądze?

Przede wszytskim od razu zaznaczę, że nigdy nie patrzyłem na pieniądze jako ten najważniejszy czynnik, czy w coś wchodzę, czy nie. Z mojej strony to bardziej chęć zrobienia czegoś dobrego i pozostawienia jakiegoś śladu po sobie. Jeśli chodzi o moje warunki finansowe, nie będę ukrywał, że one nie są takie, jakie miałem w Legii, czy nawet w Zagłębiu, ale mam nadzieję, że rozwijając Motor i dorzucając swoją cegiełkę do jego rozwoju, nie tylko ja, ale też inni pracownicy i piłkarze klubu będą zarabiać coraz więcej.

Cała rozmowa w goal.pl

Komentarze