REKLAMA
REKLAMA

Kapustka dla Goal.pl: Nie mogę dać się zwariować

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: Goal.pl  |  26.09.2015 08:00
Bartosz Kapustka 23 grudnia skończy 19 lat. Jednak mimo młodego wieku piłkarz Cracovii ma już 37 występów w pierwszym zespole przedstawiciela Ekstraklasy. Ponadto urodzony w Tarnowie zawodnik ma już za sobą debiut w seniorskiej reprezentacji Polski i strzelonego w niej gola. W rozmowie z naszym serwisem utalentowany pomocnik o opowiada o ostatnim spotkaniu z katowicką GieKSą, zbliżającym się meczu z Ruchem Chorzów oraz o wrażeniach po pobycie na zgrupowaniu kadry Adama Nawałki.

Tak szczerze, spodziewaliście się trudniejszego przetarcia z GieKSą w Pucharze Polski?

Bartosz Kapustka (Cracovia): - Mecze w Pucharze Polski nie należą do łatwych, mimo że często jest tak, że trzeba mierzyć się z zespołami z niższych klas rozgrywkowych. Tacy przeciwnicy zawsze specjalnie mobilizują się na takie spotkania i jest to dla nich fajna odskocznia od ligi.

Czuliście na boisku, że jesteście lepszym zespołem i kontrolujecie wydarzenia na boisku?

- W pierwszej połowie na pewno rozgrywaliśmy dobre zawody. Potrafiliśmy dłużej utrzymać się przy piłce. Aczkolwiek brakowało drugiego gola, bo długimi momentami graliśmy fajnie dla oka. Szwankowało jednak trochę u nas ostatnie podanie na połowie rywala. Musieliśmy być w związku z tym cały czas ostrożni, bo jednobramkowe prowadzenie to nie jest duża zaliczka. W każdym razie udało się wygrać i to cieszyło.

Wasz trener na konferencji prasowej mówił, że w spotkaniach pucharowych najważniejszy jest awans do kolejnej fazy rozgrywek, a styl gry to sprawa drugorzędna. Możesz potwierdzić, że jest tak naprawdę?

- Do każdego meczu podchodzimy z zamierzeniem, aby zaprezentować się jak najlepiej. Dla nas mecz z GKS-em to była super sprawa, bo mogliśmy szybko podnieść się po przegranym spotkaniu w lidze. Taka wygrana na pewno da nam pozytywnego kopa, aby z Ruchem również odnieść zwycięstwo. Gra grą, ale faktycznie najważniejsze są efekty, czyli w przypadku Pucharu Polski awans, a w lidze liczą się  punkty.

Cetnarski dla Goal.pl: Nie zawsze da się grać pięknie i wygrywać >>


Wygrana z katowiczanami ma dla Was pewnie dodatkowy plus, bo w końcu wygraliście ze śląskim zespołem. Wcześniej z Górnikiem zremisowaliście (1:1), a z Piastem przegraliście (1:2).

- Przed spotkaniem, szczerze mówiąc, nie podchodziliśmy tak do tematu, aby przełamać się ze śląską drużyną. Chcieliśmy po prostu wygrać mecz. Chociaż teraz faktycznie można powiedzieć, że wygrana z GKS-em jest takim optymistycznym prognostykiem przed starciem z Ruchem.

Ruch jest obecnie wyżej w tabeli od Cracovii. Czy sprawia to, że obawiacie się trochę Niebieskich?

- Ligowa tabela jest bardzo spłaszczona i sprawia to, że przed większością spotkań w Ekstraklasie nie ma zdecydowanych faworytów. Żadna drużyna nie jest w stanie zdecydowanie zdominować swojego rywala. Ruch to na pewno klasowy przeciwnik. Mimo że jest w tej ekipie wielu młodych zawodników, to wyglądają do tej pory nieźle. Chcemy się jednak przełamać na swoim boisku i liczymy na to, że uda nam się to w sobotę.

W czerwcu udało Wam się wygrać z Ruchem i to przed własną publicznością, co w tym sezonie Wam się za bardzo nie udaje.

- Serie mają to siebie, że raz się zaczynają, a raz się kończą. Wierzymy w to mocno, że w końcu zaczniemy regularnie punktować na swoim obiekcie. Te najbliższe mecze, które nas czekają, są bardzo ważne i mogą mieć duży wpływ na to, jak ułoży się tabela.

Więcej informacji o Ekstraklasie na naszym profilu na Facebooku. Dołącz do nas >>


Ostatnio chyba dużo się w Twoim życiu zmieniło. Po golu strzelonym w reprezentacji jesteś bardziej rozpoznawalną osobą niż wcześniej?

- Stałem się trochę popularniejszy i nie ukrywam, że jest to dla mnie miłe uczucie. Po to się tak właściwie gra w piłkę, aby ktoś o mnie usłyszał. Sam chcę stawać się coraz lepszym piłkarzem i coraz ważniejszą postacią w drużynach, w których występuje i cieszę się z tego bardzo. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że teraz wymagania wobec mnie są większe, ale to normalne. Taka jest piłka i wiadomo, że każdy dąży do tego, aby poprawiać swoje umiejętności.

Chłodna głowa jest?

- Ja do tego, co dzieje się wokół mnie, staram się podchodzić spokojnie. Nie mogę dać się zwariować. Mam obecnie bardzo dobry okres w moim życiu i zdaję sobie sprawę z tego, że dużo czynników miało na to wpływ i fajnie, że tak się to wszystko ułożyło, ale nie zapominam też, że wszystko w mojej głowie i nogach, aby nie przestać się rozwijać.

Jaka była pierwsza reakcja trenera, gdy wróciłeś ze zgrupowania reprezentacji Polski?

- Trener oczywiście mi pogratulował gola i bardzo się cieszył, ale mój występ w reprezentacji nie był za bardzo roztrząsany. Po powrocie z kadry najważniejsza stała się Cracovia, bo to dobra gra w lidze, jest przepustką do występów w reprezentacji. Jeśli w przyszłości dane mi będzie znowu pojawić się na zgrupowaniu reprezentacji, będę na pewno bardzo szczęśliwy, ale wiem, że do wszystkiego trzeba podchodzić małymi kroczkami. Muszę ciężko pracować i udowadniać, że powołanie mnie nie było przypadkiem.



Jak w ogóle w szatni zostało przyjęte Twoje powołanie do reprezentacji? Byłeś na kadrze ty, a zabrakło zwycięzcy Turbokozaka, było to jakoś komentowane?

- Wiadomo, że każdy chciałby znaleźć się w reprezentacji, bo każdy jest ambitny i ma jakieś swoje cele w życiu. W każdym razie chłopaki mi bardzo pomagali. Gdy otrzymałem powołanie do reprezentacji, to widziałem po twarzach kolegów, że cieszą się razem ze mną i to mi bardzo pomagało. Jestem co prawda młodym chłopakiem, ale z wszystkimi w drużynie mam dobry kontakt i czułem, że reszta zespołu mnie wspiera.

Po cichu liczysz na kolejne powołanie od selekcjonera Adama Nawałki?

- Skupiam się obecnie na grze w Cracovii. Jeśli będę się dobrze prezentował, to naturalną koleją rzeczy jest to, że takie powołanie może się pojawić. Jednak nie myślę o tym za bardzo. Co ma być, to będzie.

Rozmawiał Łukasz Pawlik


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 0 komentarzy